solar eclipse
czwartek, 2 kwietnia 2015
Lekarstwo może stać się trucizną.. Próbowałam kiedyś być jak inni i dobrze się bawić.. i wtedy zgubiłam siebie. Zastanawiam się jak to jest, że gdy inni robią coś głupiego to to jest ok, ale gdy ja, to zawsze niesie za sobą wielkie konsekwencje? Co mam na myśli? Otóż zawsze myślę (błędnie), że faceci chcą tylko trochę się pobawić, drobny flirt i nic więcej, a potem okazuje się, że przez długi, długi czas nie potrafią o tobie zapomnieć.. Cholernie mi przykro, że Wiktor próbował się zabić. Czemu on jest tak werteryczny? Nie zdawałam sobie sprawy, że naprawdę mu tak zależy. Mało mi mówił. Więcej wiedziałam od Roksany. Wiem, że to nie tylko moja wina (ale co jest prawdą?). Dać do zrozumienia człowiekowi będącemu w szpitalu psychiatrycznym, że nie powinien robić sobie nadziei, nie należy do najłatwiejszych.. Nie rozumiem czemu zrobił to w tak głupi sposób? Na szkolnej imprezie. Gdybym nie prosiła Roksany, żeby odwiodła go od pomysłu zaproszenia mnie, tego by nie było. Cała szkoła wymyślała jakieś plotki, ale tylko garstka osób wiedziała. Cieszę się, że nikt nie skojarzył tych faktów ze mną. Nie mam z nim w szkole kontaktu, więc nikt nawet nie podejrzewał. Szkoda, że inaczej tego nie rozegrał, przecież lubię go, ale teraz jaki to ma sens? Zresztą on ciągle zachowuję się dziwnie.. Chciałabym, żeby poznał mnie prawdziwą, a do tego potrzeba przyjacielskich spotkań... ale on chciałby jedynie randki z idealnym czymś co stworzył w swojej wyobraźni. Wiem, że ludzie, którzy wiedzą nie byliby zadowoleni, gdybym dała mu szanse. Nic nie mogę.
sobota, 28 marca 2015
Zawsze, gdy mówię, żałuję. Nie znajduję zrozumienia. Jedynie krytykę. A i tak przemilczam najgorsze. Bardzo zawiodłam się na ludziach.. może dlatego, że tak ich kochałam? Naiwna.. Odczuwam nienawiść, ale wiem, że łatwo wybaczam. Mam ochotę całkiem odizolować się.. Wszystko jest sztuczne, nikomu nie potrafię ufać... A kiedyś tak bardzo wierzyłam w ludzi.
czwartek, 26 marca 2015
Maturo, maturo. Czemu nie pozwalasz mi lubić tak świetnych wierszy?
KONIEC WIEKU XIX
Przekleństwo?... Tylko dziki, kiedy się skaleczy,
złorzeczy swemu bogu, skrytemu w przestworze.
Ironia?... Lecz największe z szyderstw czyż się może
równać z ironią biegu najzwyklejszych rzeczy?
Wzgarda... lecz tylko głupiec gardzi tym ciężarem,
którego wziąć na słabe nie zdoła ramiona.
Rozpacz?... Więc za przykładem trzeba iść skorpiona,
co się zabija, kiedy otoczą go żarem?
Walka?... Ale czyż mrówka rzucona na szyny
może walczyć z pociągiem nadchodzącym w pędzie?
Rezygnacja?... Czyż przez to mniej się cierpieć będzie,
gdy się z poddaniem schyli pod nóż gilotyny?
Byt przyszły?... Gwiazd tajniki któż z ludzi ogląda,
kto zliczy zgasłe słońca i kres światu zgadnie?
Użycie?... Ależ w duszy jest zawsze coś na dnie.
co wśród użycia pragnie, wśród rozkoszy żąda.
Cóż więc jest? Co zostało nam, co wszystko wiemy,
dla których żadna z dawnych wiar już nie wystarcza?
Jakaż jest przeciw włóczni złego twoja tarcza,
człowiecze z końca wieku?... Głowę zwiesił niemy.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
środa, 25 marca 2015
Drugi dzień brania antydepresantów. Od takiej małej tabletki ma zależeć moje szczęście? Nie wiem czy potrafię zmienić moje nastawienie w tej rzeczywistości. Ale chemie w organizmie trzeba naprawić. Rok robi swoje. Pierwsze dni nie będą należały do najmilszych.. Dzięki bliskim mam pewność, że powinnam zakończyć to w odwrotny sposób, ale jestem gdzie jestem. Wiem, że to dlatego że nic nie mówię. Nie chcę być jak ci z mojej przeszłości, którzy chcieli by o nich się martwiono. Tylko zniknąć...
Subskrybuj:
Posty (Atom)